O autorze Kontakt Przeglądaj Księgę Gości Wpisz się do Księgi Gości
Refleksje

Stefan Kisielewski - między Dmowskim a Rochefortem

Tekst opublikowany w pismie "Klematis". Kwartalniku Literackim Domu Marii i Jerzego Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym, nr 1(7) z 2011 r., s. 13-17, wydawanym przez Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym

KlematisNa Stefana Kisielewskiego powołuje się bardzo wiele środowisk. Pretensje do jego spuścizny będą zgłaszali zarówno działacze Unii Polityki Realnej (następcy Ruchu Polityki Realnej, który współzakładał), jak i tygodnik "Wprost" przyznający nagrodę jego imienia. Cytować go będą politycy i publicyści, których trudno na co dzień podejrzewać o wspólnotę poglądów. Chyba mało kto w polskiej myśli politycznej stał się punktem odniesienia dla tak wielu różnych nurtów.
A może prawda o Stefanie Kisielewskim jest zupełnie inna? Może to, iż stał się ikoną dla tak wielu różnych od siebie środowisk wynika z tego, że jego poglądy były po prostu… chaotyczne? Może człowiek ukształtowany w okresie międzywojennym, który przeżył koszmar wojny, a następnie zetknął się z absurdami Polski Ludowej po prostu musiał być ideowo zlepiony z przeróżnej gliny, w zależności od przeżytych doświadczeń?


PDF Sylwia Ojczymek, Idee programowe myśli społeczno-politycznej Stefana Kisielewskiego (PDF 0,97 MB)



Czy Kisiel był prorokiem?
Stefan Kisielewski (warto przypomnieć: współzałożyciel UPR) doczekał się wielu przydomków: "wybitny publicysta" czy "Stańczyk PRL-u". Uchodził za wybitny umysł, ale zarazem niesłychanie przekorny i… nieprzewidywalny. Wydaje się jednak, że w dyskusji o nim brakuje czasem jeszcze jednego przydomku… Prorok. Śledząc bowiem jego wypowiedzi po 1989 r., trudno nie oprzeć się wrażeniu, że już wówczas przewidział toczącą się obecnie kampanię wyborczą, pełną personalnych potyczek, a prawie zupełnie pozbawioną dyskusji o konkretnych programach gospodarczych.

Tomasz Brzustowski, Najwyższy Czas!




20 lat chaosu według Kisiela
Stefana Kisielewskiego rozsławiła Polska Ludowa, mimo że jej prominenci starali się raczej utrudnić życie Kisielowi niż je ułatwiać. W rok 1989 wszedł więc w aureoli sławy publicystyki. Jednak mimo gwiazdorskiego nimbu nowa Polska wcale nie wyniosła go szczególnie wysoko. Jak tu bowiem traktować poważnie kogoś, kto wśród euforii po upadku komunizmu, brutalnie studzi zapał mówiąc, że chaos który powstał w wyniku zmian 1989 roku potrwa jeszcze 20 lat i dopiero wówczas narodzi się coś nowego? Spoglądając na współczesną nam Polskę ze zdumieniem możemy stwierdzić że najwyraźniej miał rację!

Tomasz Brzustowski, Relacje, nr 11/2005, s. 10-11



Mariusz Urbanek, Kisiel w wolnej Polsce - artykuł umieszczony w "Przeglądzie Polskim" - tygodniowym dodatku społeczno politycznym "Nowego Dziennika".